sui generis agati

Reklamy

jesień i wiatr

 

IMG_4984

 

przycupnęła na gałęzi

z koszem pełnym złotych barw

kiedy porwał w swe ramiona

jedną z jej magicznych harf

 

hulajdusza tańczył lekko

nad kłębami rześkiej mgły

rozdmuchując gdzieś po drodze

kolorowych szeptów sny

 

dźwięki harfy niczym puch

opadały dookoła

obudziły złotą myśl

wołającą słowa

 

rozhulany usiadł przy niej

na gałązce jak ze snu

rozwiewając złote włosy szepnął

dobrze że znów jesteś tu

 

promień łaskawego słońca

utulił ich przyjaźnie

i zaczęli beztrosko

bujać wyobraźnię

szaro-biały

szaro-- biały

kolorowe wachlarze zniknęły

odsłaniając nagość pustką spowitych barw

jękiem  przydymionych obłoków

w nieśmiałych promieniach słońca

zamilkła zielona orkiestra

horyzont pościelony smutkiem

oddycha  powoli

w sennej  pozie oczekiwania

jakby  życie ulatywało

niczym powietrze

z przebitej piłki

aby oczyścić duszę

tęsknota wypatruje najwyższych

odcieni szarości

gwiazdek wesołości i nadziei

by potem odrodzić się na nowo

w  podniebnym domu

kwitnących prawd

jesenność, pożegnanie, tajemniczy dotyk

jesien

 

 

jesienność

 

usłyszałam żale świerszczy

pod zielonym kapeluszem

kiedy pierwszy liść jesienny

opuszczał swą duszę

 

spadł subtelnie cichuteńko

jak żółte natchnienie

potem zniknął i tak  nagle

pozostał wspomnieniem

 

za oknami dmucha wiatr

myśli

sklejam kolorami

zanim dotknie moich warg

 

 


 

pożegnanie

 

zaproszony  przez wiatr

jesienny liść zatańczył nim spadł

uniesiony rześkim powiewem

pożegnał się z drzewem

 

balansował delikatnie

jakże czule kołysany

by oddechem wieczystości

zniknąć gdzieś w oddali

 

 

tajemniczy dotyk

 

jesień

jak co dzień gdy słońce

tuli do snu swe promienie

na ławce w  parku

zjawia się starszy pan

obserwuje spadające liście

 

dziś jego uwagę zwróciła kobieta

ubrana w białe lśniące szaty

nie przeszła obok

usiadła przy n i m

 

odgarnęła mu z twarzy

srebrzyste kosmyki

okrywające wydawało by się

bruzdy minionych dni

uniósł nieśmiało wzrok

 

jego wiek zdradzały młode

błękitne oczy

ukołysała je czystym uśmiechem

zielonego spojrzenia

 

poczuł muśniecie ciepłej dłoni

na nieogolonym policzku

ocknął się rześko

a ona niczym popołudniowy wiatr

zniknęła w kolorowej alei

 

w jego  dłoni

mieniła się blaskiem

maleńka koniczyna

 

 

latość

 

latość


kolorowe wstążki

powiewają

w warkoczach lata

 

pośród kwitnącej nadziej

mkniesz spojrzeniem

bezgłośnie niczym ważka

zatrzymujesz piękno

 

oddech faluje

w żywym obrazie

ziemia pulsuje

 

uśmiechasz się

ściskając w dłoni promyk słońca

który ożywił spragniony kwiat

Blog na WordPress.com.

Up ↑